Kroniki Ośrodka ZHP Puszczykowo

Kronika Ośrodka ZHP Puszczykowo

12.04.2010 - Msza św. żałobna za ofiary katastrofy pod Smoleńskiem

W poniedziałek 12. kwietnia 2010 roku o godz. 19.00 w kościele MBW w Puszczykowie odbyła się msza święta w intencji ofiar katastrofy prezydenckiego samolotu pod Smoleńskiem w Rosji.

W katastrofie śmierć poniósł Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej, Protektor Polskiego Harcerstwa Lech Kaczyński, zginął również ostatni Prezydent RP na Uchodźstwie, autorytet harcerzy i były Protektor Harcerstwa hm. Ryszard Kaczorowski. Wśród ofiar katastrofy był opiekun duszpasterski ruchu harcerskiego bp polowy Wojska Polskiego Tadeusz Płoski, zginęli mężowie stanu, parlamentarzyści, politycy, kombatanci, duchowni, działacze na rzecz Niepodległej Polski, zginęli wreszcie harcerze: phm. Katarzyna Doraczyńska i hm. Paweł Wypych - nasi Przyjaciele.

Msza św. zgromadziła ok. 30 harcerzy ze wszystkich puszczykowskich drużyn, byli także członkowie Kręgu Seniorów. Przed mszą odczytany został Rozkaz Specjalny Naczelnik ZHP, w którym ogłosiła ona 30-dniową żałobę w ZHP, poleciła okryć sztandary kirem, a krzyże przepasać czarną wstążką.

W ten sposób harcerze oddali hołd poległym na służbie znakomitym rodakom i wypełnili swój patriotyczny obowiązek.

Zimowisko Bukowina Tatrzańska 2010

Każdy wyjazd powinien być zaplanowany na ostatni guzik. Środek transportu, miejsce spoczynku, każde śniadanie i kolacja, co będziemy zwiedzać i to ile weźmiemy ze sobą par skarpetek.
Jak każdy wie, harcerze z ośrodka w Puszczykowie to bardzo odpowiedzialni i opanowani ludzie. Byli w Srebrnej Górze gdzie mogli sprawdzić swą odwagę zjeżdżając z kilku metrowego mostu, w Brukseli podszlifowali język, natomiast w Danii poznali wielu nowych kolegów z obcych krajów. Tym razem poniosło nas do Zakopanego a dokładnie do Bukowiny Tatrzańskiej.
O godzinie 20:00, 19 stycznia 2010 roku wszyscy zajęliśmy już wygodne miejsca w pociągu. Strach? Zdenerwowanie? Jakiekolwiek obawy? Na pewno nie te uczucia towarzyszyły nam w trzynasto godzinnej podróży pociągiem. Na twarzy każdego harcerza gościł uśmiech, a w oczach malutkie iskierki, które pokazywały zachwyt i radość na myśl o spędzeniu czterech, calutkich dni z tak wspaniałym towarzystwem. Podczas jazdy, każdy w duszy zadawał sobie mnóstwo pytań. ‘Co będziemy robić? Czy będzie dobre jedzenie? Czy będę miał czas na spanie?’ Pomimo tego, że każdy wiedział, że jedzie w tereny górskie, nie poddał się i postawił sobie kolejny cel- zdobyć jak najwięcej szczytów i zapamiętać jak najwięcej.
Po przyjeździe 20 stycznia, około godziny 8:30 każdy chciał tylko zjeść śniadanie i znów położyć się spać, natomiast nasi pomysłowi druhowie zadbali o to, aby nikomu się nie nudziło. Zostaliśmy przydzieleni do pokoi, rozpakowaliśmy się i poszliśmy na spacer po okolicy. Każdy mógł się zapoznać z asortymentem niewielkiego sklepu oraz wyluzować się przy zabawie śnieżkami.
Następnego dnia po zjedzeniu śniadania, uzupełniliśmy termosy ciepłą herbatą, każdy porządnie zawiązał swoje buty i wyruszyliśmy zwiedzać Zakopane. Byliśmy m.in. w muzeum Kornela Makuszyńskiego, które zrobione jest w jego domu i w muzeum tradycji góralskich. Następnie po zahaczeniu o kolejne muzea dostaliśmy czas wolny na Krupówkach. Dawnej alei górali. Wieczorem wybraliśmy się do Bukowiańskich term kąpielowych. Każdy kaszel, katar czy inne objawy choroby przestraszyły się gorącej wody i odeszły w niepamięć.
Trzeciego dnia niewielkim autobusem dojechaliśmy pod dolinę Kościeliską. Nachylenie góry nie było ostre, dlatego każdy, młody wędrownik doszedł do schroniska na ciepłą herbatę. Osoby z bardziej zaciętym charakterem poszły również na dodatkową godzinną wycieczkę obejrzeć wodospad i wysłuchać innych na pewno cennych informacji. Po zejściu mogliśmy, chociaż na chwilę przenieść się w świat artystów i pod okiem rodowitych górali malowaliśmy na szkle. Każdy swoje dzieło obecnie podziwia w domowym zakątku.
Ostatniego dnia zostało zapowiedziane, że wyruszamy na wycieczkę, która nie była już tylko zabawą. Pomimo minusowej temperatury, stromej góry, i braku słodyczy w plecakach (pomijając kilka kostek czekolady na wzmocnienie) nie poddaliśmy się. Mogę śmiało powiedzieć, że Hala Gąsienicowa to najlepsza wycieczka z całego pobytu w Zakopanym. Do dojścia do celu mobilizowały nas przepiękne krajobrazy i słońce, którego promyki gilgotały nas w twarz. Wszyscy wróciliśmy cali, zdrowi i podekscytowani wycieczką i na pewno niechęć, która przejawiała się przez zły humor na początku odeszła jak by jej w ogóle nie było.
Cztero dniowy wyjazd zakończyliśmy powrotem 24 stycznia do zimnego Poznania, zaśpiewaniem piosenki, która stała się tradycją na powitanie dnia i ostatnim uściskiem dłoni. Każdy w domu rozpakowując swój plecak pełen nowych wrażeń, uśmiechał się do siebie samego, a w sercu czuł radości i tęsknotę…
Kto wie? Może za rok odwiedzimy Afrykę…?
Czuwaj,
Sworowska Maja

obóz Dania 2009

Harcerze z Puszczykowa kontynuują swój międzynarodowy szlak – tym razem wybraliśmy się na obóz do bazy skautowej Naesbycentret położonej w środkowej części Zelandii. Pod wieczór 3. sierpnia 50-osobowa grupa harcerek i harcerzy zebrała się, aby przeżyć kolejną wielką przygodę. Po około 12-godzinnej podróży autokarem i promem dotarliśmy na miejsce obozowania. Rozpoczęliśmy od zbudowania obozowiska – rozstawienia namiotów, zbudowania kuchni polowej, stołówki oraz urządzeń obozowych jak np. tablica ogłoszeniowa, suszarnia itp.
Pierwsze dni obozu spędziliśmy na wspólnych grach i zabawach z Duńczykami. Okazali się bardzo przyjaznymi i pomocnymi ludźmi. Z niektórymi nadal utrzymujemy kontakt. Obozowisko było położone nad niewielkim jeziorem, po którym pływaliśmy kajakami i kanu, a wokół którego mogliśmy przeprowadzać liczne zajęcia, biegi harcerskie i gry strategiczne.
Obóz to także wycieczki. Udało nam się zwiedzić Kopenhagę, Legoland, a także okolicę wokół naszego miejsca noclegu – obejrzeliśmy piękne duńskie krajobrazy oraz zabytki, np. najstarszy w Danii kościół z 1186 roku.
Podczas wyjazdu wiele się nauczyliśmy, sporo zobaczyliśmy, a przede wszystkim mieliśmy okazję w praktyce ćwiczyć języki obce oraz poznaliśmy mnóstwo różnic między nami a skautami duńskimi.
Wyjazd możliwy był dzięki wsparciu finansowemu Miasta Puszczykowa oraz prywatnych sponsorów – dziękujemy!
Maciej Stelmachowski

Jak harcerze podbili Belgię...

Piętnasty luty 2009, północ, na dworze mróz, lecz to nic dla nieustraszonych harcerzy z Puszczykowa. Dwadzieścia sześć osób z plecakami stawiło się punktualnie, aby wyruszyć na zimowisko do Belgii. Nie da się ukryć, że piętnastogodzinna trasa autokarem była niezwykle męcząca. Pod koniec chyba większość z nas nie wiedziała już w jakiej pozycji siedzieć. W końcu dotarliśmy do hostelu, w którym spędzić mieliśmy najbliższe dwie doby.
Następnego dnia zaplanowaliśmy zwiedzenie Parlamentu Europejskiego i spotkanie z posłem Marcinem Libickim. Niestety, natrafiliśmy na gigantyczne korki w kierunku centrum, przez co na miejsce dojechaliśmy z prawie godzinnym opóźnieniem. Posła Libickiego, czego oczywiście przez opóźnienie mogliśmy się spodziewać, już nie zastaliśmy. Na szczęście, chwilę czasu znalazł dla nas urzędnik Pan Andrzej Ostrowski, który krótko zaprezentował nam działalność Parlamentu. Mieliśmy także okazję zobaczyć salę obrad, gdzie akurat odbywało się zebranie w sprawie kryzysu gospodarczego. Następnie, zupełnie przez przypadek, spotkaliśmy pana premiera – Jerzego Buzka, który chwilę z nami porozmawiał i stanął do wspólnego pamiątkowego zdjęcia. Przez kolejne kilka godzin zwiedzaliśmy Brukselę i Leuven.
Podczas kolejnego dnia, oko w oko stanęliśmy z ogromnymi dinozaurami w brukselskim Muzeum Nauk Przyrodniczych. Oprócz wielkich wymarłych jaszczurek, zobaczyliśmy także wiele ciekawych okazów, które pojawiły się w procesie ewolucji. Muzeum czekolady, które zwiedziliśmy później, okazało się niestety nie tak zdumiewające, jak opisywały to przewodniki. Wafelki oblewane gorącą czekoladą, podawane przy wejściu, zdały się nie rekompensować oglądania zaledwie kilku puszek po czekoladzie i paru czekoladowych posążków. Ruszyliśmy więc do ostatniego zwiedzanego przez nas miejsca – Atomium. Ogromna budowla w kształcie kryształu żelaza, mimo młodego wyglądu okazała się bardzo sędziwa – ma bowiem już 51 lat! Emocjonujący wjazd najszybszą windą na świecie, cudowne widoki z każdej z kul oraz różne wystawy, wywarły na nas ogromne wrażenie.
Niestety, czas zimowiska powoli dobiegał końca, tak więc trzeba było się już pakować. Jeszcze tylko szybkie zakupy, pamiątkowe belgijskie czekoladki i ruszamy w drogę! Wyjazd, choć krótki, pozostawił z pewnością wiele wspaniałych wspomnień i przeżyć. A kiedy następny?

sam. Joanna Ostrowska

Trzeba dodać, że trzy tygodnie wcześniej, na analogiczną wycieczkę wyjechało 16 członków Harcerskiego Kręgu Seniorów ZHP „Puszczyk” w Puszczykowie. Oni również wrócili bardzo zadowoleni i pełni pozytywnych wrażeń. W sumie zatem Parlament Europejski i Brukselę w ostatnim czasie zwiedziło 42 członków ZHP z Puszczykowa, a w styczniu i lutym w drużynach harcerskich prowadzony był specjalny program o tematyce europejskiej.
Całe przedsięwzięcie nie byłoby możliwe, gdyby nie finansowa i pozafinansowa pomoc Panów Posłów Jana Kułakowskiego, Marka Siwca, Marcina Libickiego, Arkadego Fiedlera, Pana Radnego Macieja Schneidera oraz innych osób pragnących zachować anonimowość.
Za wsparcie serdecznie dziękujemy!

Maciej Stelmachowski

Kronika 2. PDH Harmider

Kronika 1. PDSh Rwetes

Kronika 9. DH im. Żwirki w Puszczykowie, 4. luty 1945